dziś za długo siedziałem przed kompem. ale od początku.
Rano wciąż miałem chęć, ażeby coś upiec (pisałem o tym w ostatniej notce) z tymże zmieniłem zdanie i zamiast korzystać z angielskich przepisów, poszukałem tych w rodzimym języku (wszakże Polacy nie gęsi...) znalazłem od razu - przepis na miodowy piernik i wszystko co dobre na tym się skończyło. Okazało się bowiem, że nie mamy w domu choćby łyżki miodu. Mogłem iść do sklepu, ale jakoś nie chciało mi się. Poza tym wujek poprosił mnie aby poszukać jakiegoś darmowego programu do wystawiania faktur. Jakby sam sobie nie mógł znaleźć. Ogólnie to nie trawię mojego wujka, nosi się panicz jeden a w głowie ma pusto. ech mniejsza o to. Podaję linka jakby ktoś też szukał dla siebie lub "dla wujka" darmowy program do faktur fajnie (bo prosto) opisane są tu jego możliwości.
Ok to koniec na dzisiaj. Dobrej nocy życzę wszystkim
Dobranoc
Rano wciąż miałem chęć, ażeby coś upiec (pisałem o tym w ostatniej notce) z tymże zmieniłem zdanie i zamiast korzystać z angielskich przepisów, poszukałem tych w rodzimym języku (wszakże Polacy nie gęsi...) znalazłem od razu - przepis na miodowy piernik i wszystko co dobre na tym się skończyło. Okazało się bowiem, że nie mamy w domu choćby łyżki miodu. Mogłem iść do sklepu, ale jakoś nie chciało mi się. Poza tym wujek poprosił mnie aby poszukać jakiegoś darmowego programu do wystawiania faktur. Jakby sam sobie nie mógł znaleźć. Ogólnie to nie trawię mojego wujka, nosi się panicz jeden a w głowie ma pusto. ech mniejsza o to. Podaję linka jakby ktoś też szukał dla siebie lub "dla wujka" darmowy program do faktur fajnie (bo prosto) opisane są tu jego możliwości.
Ok to koniec na dzisiaj. Dobrej nocy życzę wszystkim
Dobranoc
03.09.2010 o godz. 02:40
komentuj (0)
Przeczytałem przed chwilą mądry artykuł o tym, że nauczyciele po pracy zwykle starają się dorabiać "gdzie się da". Powiem szczerze, że żal mi się ich zrobiło. Szczególnie tych, którzy nie umieją sobie poradzić z uczniami. W pracy mają ciężko, i nie starcza im na życie więc muszą dorabiać nie mając czasu dla rodziny ;(
Smutne to, wiem, że moja była nauczycielka z angielskiego po pracy sprzedawała w sklepie...
a propos angielskiego jeśli ktoś ma czas i chce się troszkę pobawić i przy tym pod szlifować angielski polecam przepisy kulinarne po angielsku - czyli tzw. recieps;P
teraz mi się nie chce, ale zostawię ten link na blogu i pewnie do niego wrócę ... a o kuchennych eksperymentach na pewno napiszę.
dobranocxD
Smutne to, wiem, że moja była nauczycielka z angielskiego po pracy sprzedawała w sklepie...
a propos angielskiego jeśli ktoś ma czas i chce się troszkę pobawić i przy tym pod szlifować angielski polecam przepisy kulinarne po angielsku - czyli tzw. recieps;P
teraz mi się nie chce, ale zostawię ten link na blogu i pewnie do niego wrócę ... a o kuchennych eksperymentach na pewno napiszę.
dobranocxD
02.09.2010 o godz. 01:17
szpinak? fuj, nie! nie mogę go przełknąć, no może poza naleśnikami, z którymi jest podawany, ale poza tym, nie nie da rady, nie przejdzie przez gardło, nie mówiąc już o przetrawieniu, a tu piszą, że szpinak poprawia trawienie. co za stek bzdur.
ehh mam nadzieję, że nie dowie się o tym moja babcia lekomanka, która truje nas obrzydliwymi aczkolwiek, jak sama mówi zdrowymi ziołami.
ech
z pozdrowieniami do wszystkich nocnych marków
ehh mam nadzieję, że nie dowie się o tym moja babcia lekomanka, która truje nas obrzydliwymi aczkolwiek, jak sama mówi zdrowymi ziołami.
ech
z pozdrowieniami do wszystkich nocnych marków
24.08.2010 o godz. 01:14
wszędzie tylko słowa i słowa. samo pierdołowie
23.08.2010 o godz. 00:25
ludzie masakra. w przeglądarce miałem dalej tę stronę, o której ostatnio wspominałem i tak z nudów, gdy wylogowałem się z naszej klasy obczaiłem tekścik o przyspieszaniu komputera i w tym artykule kazali zainstalować antywirusa. tak też zrobiłem. kuźwa kto mi odpowie gdzie mi się tyle tego gówna nabrało? miałem na komputerze 217 wirusów!!
heh a najlepsze to powiem wam, że odwirusowany komputer znacznie szybciej chodzi;D
heh a najlepsze to powiem wam, że odwirusowany komputer znacznie szybciej chodzi;D
Tagi:
komputer
przemyślenia
19.08.2010 o godz. 00:01
Ludzie masakra. Ale mój kumpel miał dzisiaj motyw. Opowiedział mi wszystko przed chwilą na gg. Mianowicie Jarek (ten mój kumpel) pracuje w firmie informatycznej gdzie tworzy strony. Miał właśnie na ukończeniu pewien jak mówił duży projekt, za który miał dostać trochę kasy (nie chciał zdradzić ile;) no, ale gdy kończył ten projekt coś zgrzytnęło w komputerze i w pewnym momencie siadł. Próbował włączyć, ale komputer nic nie reagował. Okazało się, że ma problem z dyskiem i stracił większość danych. Masakra, na szczęście projekt dało się uratować. Dało mi to do myślenia i od razu wygooglowałem jakiś poradnik komputerowy, gdzie jest artykuł jak uchronić się przed utratą danych. Masakra. To może naprawdę być nieprzyjemne uczucie. Lepiej się zabezpieczyć przed czymś takim.
18.08.2010 o godz. 02:10
Ciekawi mnie jak mijają wakacje użytkownikom bloblo?
Możecie mi napisać co gdzie byliście, co robiliście itp.?
Może polecicie innym jakieś ciekawe miejsca.
Możecie mi napisać co gdzie byliście, co robiliście itp.?
Może polecicie innym jakieś ciekawe miejsca.
18.08.2010 o godz. 00:55
ostatnio mam także bloga na wordpressie, ale nim pochwalę się innym razem. Generalnie wordpress.com stanowi większą społeczność, ale bloblo mi się chyba bardziej podoba - jest tu kameralnie (w porownianiu z wordpressem) dzięki czemu łatwiej o zdobycie choćby komentarza. ale nie o tym chcę dziś napisać. Jak zwykle wynajduję coś w sieci. I dziś grzebiąc w tagach na wordpressie w oczy rzucił mi się nowy blog opisujący przygotowanie do chyba ważnego wydarzenia jaki jest wesele. Piszę, że chyba ważne - bo nie wiem sam, jeszcze nie miałem wesela, a nie wiem kiedy i czy będę się bawił na własnym weselu. ale do czego zmierzam, to musi być niezwykłe poznać kogoś i pewnego dnia związać się z nim już na zawsze (tak jak mówi ta kościelna formułka - powstanie jedno ciało (czy jakoś tak))
13.08.2010 o godz. 02:10
wakacje to czas realizacji absurdalnych pomysłów. ale muszę tu dodać, że poprzez "wakacyjne pomysły" chcę przekazać coś więcej niż zwykły pomysł, który zrodził się w wakacje. Wakacyjne pomysły charakteryzują się tym, że często robione są bez namysłu. Mózg w większości przypadkach zostaje schowany do szuflady bądź pod łóżko. Tak jest najczęściej. Ludzie zwykli nazywać to zjawisko beztroskimi wakacjami, sam nie wiem czy to dobra nazwa.
dziś doświadczyłem jednego z takich wakacyjnych pomysłów bez namysłu - doświadczyłem absurdalia. Wszystko przez mojego znajomego- sąsiada, który gdy wrócił ostatnio z Turcji pochwalił mi się, że prowadzi bloga z przepisami kulinarnymi. wiadomość tę przyjąłem bez żadnej reakcji. znam go i wiem, że lubi gotować. po tej rozmowie wpadłem na pomysł, że i ja coś ugotuję. znalazłem na jego blogu kilka przepisów oczywiście nie będę robił pasztetu , ale przepis na pizze wydawał mi się dobrym pomysłem.
sam w sobie wydał mi się niezbyt trudny, no ale mój dar leworęczności w gotowaniu się uwidocznił i dowiodłem, że mimo banalnego przepisu można tego nie upiec.
na szczęście sąsiad o niczym nie wie;)
dziś doświadczyłem jednego z takich wakacyjnych pomysłów bez namysłu - doświadczyłem absurdalia. Wszystko przez mojego znajomego- sąsiada, który gdy wrócił ostatnio z Turcji pochwalił mi się, że prowadzi bloga z przepisami kulinarnymi. wiadomość tę przyjąłem bez żadnej reakcji. znam go i wiem, że lubi gotować. po tej rozmowie wpadłem na pomysł, że i ja coś ugotuję. znalazłem na jego blogu kilka przepisów oczywiście nie będę robił pasztetu , ale przepis na pizze wydawał mi się dobrym pomysłem.
sam w sobie wydał mi się niezbyt trudny, no ale mój dar leworęczności w gotowaniu się uwidocznił i dowiodłem, że mimo banalnego przepisu można tego nie upiec.
na szczęście sąsiad o niczym nie wie;)
11.08.2010 o godz. 02:49
większość z blogowiczów jak się domyślam osiągnęło pewnego rodzaju wakacyjny błogostan poprzez nieustanne zażywanie spokoju i regeneracji. większość, ale nie ja. jak to ktoś powiedział mamy prawo do szczęścia, ale nie mamy szczęścia do prawa - u mnie ten cytat nabiera jeszcze głębszego znaczenia. i nie chodzi tu o to, że zostałem zatrzymany przez policje. wręcz przeciwnie.
..zamiast marudzić, że cierpię na jedną z wakacyjnych chorób - odleżyny, całymi dniami muszę siedzieć i zakuwać prawo ubezpieczeń. wszystko przez niezdany egzamin w sesji letniej z ubezpieczeń. i tak cały czas powtarzam to zasrane prawo ubezpieczeń. budzę się rano i widzę przed wieżę książek w których i tak nie ma wszystkich informacji. na szczęście jest internet - znalazłem stronę na temat prawa ubezpieczeń gospodarczych, bardzo mi pomogła szczególnie artykuł o powodiedzialności w TUW. Generalnie nie ma za dużo informacji na temat Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych w internecie, ta strona jest wyjątkiem. Miałem szczęści, choć to raczej szczęście w nieszczęściu :)
..zamiast marudzić, że cierpię na jedną z wakacyjnych chorób - odleżyny, całymi dniami muszę siedzieć i zakuwać prawo ubezpieczeń. wszystko przez niezdany egzamin w sesji letniej z ubezpieczeń. i tak cały czas powtarzam to zasrane prawo ubezpieczeń. budzę się rano i widzę przed wieżę książek w których i tak nie ma wszystkich informacji. na szczęście jest internet - znalazłem stronę na temat prawa ubezpieczeń gospodarczych, bardzo mi pomogła szczególnie artykuł o powodiedzialności w TUW. Generalnie nie ma za dużo informacji na temat Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych w internecie, ta strona jest wyjątkiem. Miałem szczęści, choć to raczej szczęście w nieszczęściu :)
30.07.2010 o godz. 03:34
podczas jednego z ostatnich dusznych nudnych wieczorów podczas czytania stron internetowych, blogów itp. wpadł mi nie wiadomo skąd blog a właściwie serwis o motoryzacji. nie jestem fanatykiem tej dziedziny, owszem lobię szybkie samochody, ale na pewno nie na tyle by pisać o tym notkę. do napisania tej notki skłoniło mnie coś innego. dziwne zainteresowanie- sami zobaczcie jakie. Owszem umiem zrozumieć, że ktoś zbiera pocztówki, znaczki czy też karki pocztowe, tym bardziej umiem zrozumieć, że kogoś interesuje motoryzacja, ale żeby fascynować się wózkami to już z kolesiem coś nie tak. chociaż generalnie szacun za nie bycie szablonowym przykładem innych moto-maniaków, co siedzą w swoich bemkach z alufelgami i piszczą po nocach mi oponami pod oknem
25.07.2010 o godz. 02:16
mimo iż mam wakacje dawno mnie tu nie było. chociaż z tymi wakacjami to dziwnie bywa...
ogólnie czas miło mija, czytuje zagainiony horyzont oraz od czasu do czasu na deser jakiś wiersz Herberta z tomiku Pan Cogito.
ale ciągle mi mało - szukam ciekawej książki może ktoś by mi coś polecił?
ogólnie czas miło mija, czytuje zagainiony horyzont oraz od czasu do czasu na deser jakiś wiersz Herberta z tomiku Pan Cogito.
ale ciągle mi mało - szukam ciekawej książki może ktoś by mi coś polecił?
23.07.2010 o godz. 03:11
mimo romansu, o którym pisałem we wcześniejszym poście, czyli tu postanowiłem być jeszcze trochę wierny.. może to przez sentymentalizm, a może, dlatego, że jakoś podoba mi się bloblo. Owszem, mój ułomny blog jest pełen błędów, nie powala też merytorycznie. ale fakt, że nie zostałem przez to przyjęty tam gdzie są fajne blogi, wcale mu nie ujmuje. Nie każdy bowiem blog musi zaraz wywoływać popłoch poznawczy.. odkrywac przed czytelnikami nowe, zaskakujące prawdy. w końcu piszę tylko dla siebie. ciekawe, czy bym pisał gdyby nie bloblo. chyba nie.
12.05.2010 o godz. 03:27
od dawna mnie tu nie było. muszę wam coś zdradzić. powiedzieć bardzo tajny sekret. ale nie mówcie o nim innym - mam romans.. to moja wina, choć nie czuję żadnych wyżutów sumienia. mam romans z 2 blogiem dziennikarskim, na którym znajdą się moje przemyślenia, opinie. niebawem przedstawię ta swój punkt widzenia na otaczające sprawy. zachęcam do przyjęcia się w romansowaniu i skonfrontowania swoich światopoglądów z moim- zapraszam do odwiedzania, czytania i komentowania... a także do pomocy w rozwijaniu rzemiosła dziennikarskiego poprzez swoje uwagi. Obydwa blogi będę kontynuował. No i co najważniejsze oto link do dziennikarskiego bloga
Pozdrawiam
Pozdrawiam
11.05.2010 o godz. 00:40
Dawno dawno temu, za górami, za lasami, na całkowitym pustkowiu - tam gdzie dziś stoi Warszawa, czerwony kapturek szedł przez gęsty las z jedzeniem dla babci. Trochę pozmieniałem, ale każdy zna dalszy ciąg tej bajki.
Dziwne, bajka jest tak znana, że nawet jeśli wprowadzi się kilka zmian to i tak wszyscy się połapią.
Dziwne jest także to, że mało kto potrafi odkryć drugie dno tej baki. Wiedzieliście, że czerwony kapturek to pierwszy freelancer cateringu, później dopiero firmy cateringowe Warszawa miała kolejne, które rosły jak grzyby po deszczu.
Ale nie o tym chcę tu pisać.
Wina w tej bajce spada na wilka.. autor manipuluje naszymi uczuciami, bawi się nami. W pierwszej firmie cateringowej (czerwonym kapturku) widzimy grzeczną dziewczynkę- wnuczkę, która idzie z pomocą do swojej schorowanej babci. Kto z was zastanawiał się dlaczego babcia mieszka na takim odludziu. Może przed kimś się chowa? Nie znamy historii babci, ale schorowana babcia bez byle powodu nie zaszyje się sama w buszu. Interesująca jest także postać uzbrojonego po zęby leśniczego - być może "leśniczy" to tylko pseudonim, możliwe, że on także się kryje przed kimś w lesie.
Nie wiadomo do końca co tak naprawdę krył koszyk czerwonego kapturka, oraz to co było pod kapturkiem....
Dziwne, bajka jest tak znana, że nawet jeśli wprowadzi się kilka zmian to i tak wszyscy się połapią.
Dziwne jest także to, że mało kto potrafi odkryć drugie dno tej baki. Wiedzieliście, że czerwony kapturek to pierwszy freelancer cateringu, później dopiero firmy cateringowe Warszawa miała kolejne, które rosły jak grzyby po deszczu.
Ale nie o tym chcę tu pisać.
Wina w tej bajce spada na wilka.. autor manipuluje naszymi uczuciami, bawi się nami. W pierwszej firmie cateringowej (czerwonym kapturku) widzimy grzeczną dziewczynkę- wnuczkę, która idzie z pomocą do swojej schorowanej babci. Kto z was zastanawiał się dlaczego babcia mieszka na takim odludziu. Może przed kimś się chowa? Nie znamy historii babci, ale schorowana babcia bez byle powodu nie zaszyje się sama w buszu. Interesująca jest także postać uzbrojonego po zęby leśniczego - być może "leśniczy" to tylko pseudonim, możliwe, że on także się kryje przed kimś w lesie.
Nie wiadomo do końca co tak naprawdę krył koszyk czerwonego kapturka, oraz to co było pod kapturkiem....
11.03.2010 o godz. 03:28
Siedzę sobie przed komputerem i czytam posty na blogach o tematyce, która mnie jakoś ostatnio interesuje mianowicie reklamy. Szedłem jakoś po linku i trafiłem na artykuł właśnie na ten temat- reklamy firm i mimo iż nie bylo o tym w artykule mowy, ale zdałem sobie sprawę jakie pieniądze za tym siedzą i tak naprawdę cała moda czy to na subkulturę czy też konkretną pasję w dużej mierze zależy od reklamy.. bo przecież ile osób dziś pasjonuje się tak promowaną fotografią z której przecież są znacznie większe pieniądze niż z np. rysowania.
szkoda, że tak duży wpływ nawet na nasze pasje mają ludzie w garniturach, którzy przez pośrednictwo mediów kreują to co ma być dziś na topie
szkoda, że tak duży wpływ nawet na nasze pasje mają ludzie w garniturach, którzy przez pośrednictwo mediów kreują to co ma być dziś na topie
12.02.2010 o godz. 02:03
co tyle osób o tak późnej godzinie robi na bloblo ?
hmm może zrobimy kiedyś na bloblo flash mob-a ?
tylko nie wiem co na to powiedzą administratorzy
hmm może zrobimy kiedyś na bloblo flash mob-a ?
tylko nie wiem co na to powiedzą administratorzy
Tagi:
co wy na to ?
10.02.2010 o godz. 03:02
zastanawia mnie po co ludzie piszą blogi...
Ale po kolei.. właściwie jest kilka rodzajów blogów
są blogi o pasji np. fotografii, podróżach.
są blogi o problematyczne np. o odchudzaniu.
oraz blogi pamiętniki- luźne, tzw emocjonalny śmietnik.
Powiem szczerze, że prowadziłem już wszystkie z powyższych rodzajów blogów.. jednak brak wytrwałości wpisany jest w moją naturę.
Jako dygresję powiem coś co może zachęcić wielu.. na forum internetowym przeczytałem o ciekawej inicjatywie, stworzeniu bazy gdzie są fajne blogi, narazie nie widzę efektów ale ponoć prace idą pełną parą. Istotne jest to, iż każdy może dodawać tam blogi, które uważa za ciekawe.
Ale wróćmy do tematu po co ludzie piszą blogi.
Czy to znaczy, że w człowieku tak silna jest potrzeba mówienia, uzewnętrzniania się, dzielenia spostrzeżeniami?
Może tak, ale w tym momencie ciekawi mnie ile osób dobrnęło wczytaniu do tego momentu. Myślę, że jeśli jedna osoba przeczyta całą notkę odniosę sukces. Jeśli podobnie jest z większością blogów, to po co ludzie je piszą ?
może ktoś mi to wytłumaczy?
Ale po kolei.. właściwie jest kilka rodzajów blogów
są blogi o pasji np. fotografii, podróżach.
są blogi o problematyczne np. o odchudzaniu.
oraz blogi pamiętniki- luźne, tzw emocjonalny śmietnik.
Powiem szczerze, że prowadziłem już wszystkie z powyższych rodzajów blogów.. jednak brak wytrwałości wpisany jest w moją naturę.
Jako dygresję powiem coś co może zachęcić wielu.. na forum internetowym przeczytałem o ciekawej inicjatywie, stworzeniu bazy gdzie są fajne blogi, narazie nie widzę efektów ale ponoć prace idą pełną parą. Istotne jest to, iż każdy może dodawać tam blogi, które uważa za ciekawe.
Ale wróćmy do tematu po co ludzie piszą blogi.
Czy to znaczy, że w człowieku tak silna jest potrzeba mówienia, uzewnętrzniania się, dzielenia spostrzeżeniami?
Może tak, ale w tym momencie ciekawi mnie ile osób dobrnęło wczytaniu do tego momentu. Myślę, że jeśli jedna osoba przeczyta całą notkę odniosę sukces. Jeśli podobnie jest z większością blogów, to po co ludzie je piszą ?
może ktoś mi to wytłumaczy?
09.02.2010 o godz. 02:32



